Poza salami wykładowymi i gabinetami profesorów życie Wydziału Historycznego UAM w dawnej siedzibie Komitetu Wojewódzkiego PZPR przy ul. Święty Marcin toczyło się w dwóch miejscach. Pierwszym był punkt ksero, drugim stołówka oraz sąsiadujący z nią przez parawan bufet studencki Marii Królskiej. Niezależnie od tego, po której stronie uniwersyteckiej katedry się stało, po godzinie 12 wszyscy spotykali się u pani Marii. Jadali u niej nie tylko profesorowie i studenci, ale także ludzie poznańskiej kultury i znani politycy. Niesprawiedliwe byłoby jednak stwierdzenie, że to jedynie goście tworzyli fenomen stołówki uniwersyteckiej przy Świętym Marcinie. Nie udałoby się to bez kompetencji i zaradności Marii Królskiej.
Maria Królska pochodzi z Buku, w Poznaniu ukończyła Technikum Gastronomiczne i rozpoczęła pracę w stołówce Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, a potem w stołówkach Politechniki Poznańskiej i Mostostalu. W 1974 roku, mając zaledwie 24 lata, została kierownikiem jadłodajni Akademii Ekonomicznej (dzisiaj Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu), którą prowadziła przez szesnaście lat. Stołówkę w Collegium Historicum otworzyła 3 grudnia 1990 roku. W krótkim czasie jadłodajnia dorobiła się grona stałych bywalców. Aktorka Krystyna Feldman jadała tutaj przez ponad 20 lat, a dyrygent Stefan Stuligrosz świętował swój jubileusz. O znaczeniu stołówki nie decydowała jednak galeria znanych nazwisk. Najważniejsi byli ci, którzy przychodzili tu codziennie. Dla studentów obiady pani Marii były substytutem domu. Kto nie miał pieniędzy na pełen obiad (zielony żeton – zupa, czerwony – drugie danie), zawsze znalazł kilka zaskórniaków na pierogi, makaron z sosem bolońskim albo kanapkę z serem, szynką czy salami, obowiązkową sałatą, korniszonem i papryką w occie. W kuchni uniwersyteckiej stołówki Maria Królska przygotowywała bankiety organizowane w Poznaniu z okazji wizyt światowej sławy polityków. Podobno była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher, która w 1996 roku odbierała w Poznaniu tytuł Honorowego Obywatela, delektowała się chłodnikiem po wielkopolsku pani Marii, a Tadeuszowi Mazowieckiemu najbardziej smakował żurek podany w chlebie.
Kryzysowym momentem w dziejach lokalu była przeprowadzka Wydziału Historii UAM na Kampus Akademicki na Morasku w 2015 roku, kiedy z centrum miasta zaczęli znikać studenci. Stołówka funkcjonowała jeszcze kilka lat, korzystając głównie z obecności stałych klientów. Jej działalność zakończyła pandemia COVID-19 i związane z nią problemy ekonomiczne.
Paweł Michalak