Liczba obiektów w kolekcji: 52
Właściciel: Adam Drogomirecki

Świetny album ze zdjęciami Poznania wykonanymi w 1945 roku zaraz po wyzwoleniu jest własnością Adama Drogomireckiego. Każda powojenna fotografia zniszczonego miasta sąsiaduje ze zdjęciem wykonanym w latach 70. ukazującym ten sam fragment po odbudowie lub przebudowie. Album jest nie tylko fantastycznym dokumentem dwóch różnych okresów w dziejach Poznania, ale kryje też tajemnicę – nie wiadomo, kto zdjęcia zrobił i kto je w albumie umieścił. Trafił do rodziny Adama Drogomireckiego przed dziesięcioma laty ze zbiorów jego nieżyjącego już wuja, brata mamy, który najprawdopodobniej odziedziczył go po swoim ojcu, a dziadku Adama Janie Horowskim. Właściciel albumu nie jest w stanie stwierdzić, czy zdjęcia w nim umieszczone zostały wykonane przez jego dziadka, ale zebranie różnych faktów ze wspomnień rodzinnych, szczególnie mamy Adama Marii Drogomireckiej z domu Horowskiej, zdają się tę tezę potwierdzać, przynajmniej w odniesieniu do fotografii wykonanych w latach 70. XX wieku. 

Jan Horowski to postać mało znana w dziejach Poznania, a szkoda, bo ogromnie interesująca. Urodził się w Wolsztynie. Ukończył filologię klasyczną na Uniwersytecie Poznańskim, a potem długo pracował jako nauczyciel w szkołach w Pelpilnie i Śremie. W czasie wojny został wywieziony wraz z rodziną na Kielecczyznę, po powrocie krótko był dyrektorem szkoły w Krzyżu, później już do końca życia pracował w Poznaniu. Najpierw uczył łaciny w Liceum Ogólnokształcącym im. Marcina Kasprzaka. W 1957 roku wrócił na swą macierzystą uczelnię na stanowisko adiunkta, w 1961 roku uzyskał stopień doktora, a po habilitacji został docentem. Profesury nie doczekał, ponieważ ówczesne przepisy nie pozwalały nadawać stopni profesorskich osobom po 65 roku życia. 

Świetnie tańczył, śpiewał, grał na skrzypcach, z pamięci recytował Iliadę Homera i fragmenty Antygony Sofoklesa po grecku, malował obrazy i rysował. Interesował się rodzimym folklorem, literaturą grecką, a przede wszystkim – fotografią. Na wygnaniu kupił aparat fotograficzny i fotografował uroczystości w miejscowych rodzinach – narodziny, śluby i pogrzeby, wynagradzany tym, co było wtedy najcenniejsze – żywnością. Po wojnie jeździł po wielkopolskich wsiach i robił zdjęcia strojów ludowych, obrzędów i miejscowych zwyczajów. Fotografował też zniszczony Poznań. Jego córka Maria pamięta, jak chodziła z ojcem wśród ruin, a on robił zdjęcia. 

Kiedy w CYRYLU bliżej poznaliśmy Jana Horowskiego, człowieka wszechstronnie uzdolnionego, z pasją i prawdziwą miłością oddanego Poznaniowi i Wielkopolsce, wszystko wskazywało na to, że rzeczywiście jest autorem fotografii umieszczonych w albumie. Tymczasem kwerenda archiwalna dowiodła, że zdecydowana większość zdjęć z 1945 roku została wykonana przez Zbigniewa Zielonackiego. Natomiast zdjęcia z lat 70. przypisujemy Horowskiemu, bo z dużą dozą prawdopodobieństwa wykonał je sam (zmarł nagle w 1976 roku, poprawiając pracę magisterską, miał zaledwie 65 lat). 

 

Danuta Bartkowiak